„Solaris”

Stanisław Lem

„Wcale nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic”. To jeden z najbardziej znanych cytatów Stanisława Lema, który przyświeca jego twórczości, a w szczególności „Solaris”. Książka ta jest chyba najbardziej rozpoznawalnym dziełem wybitnego polskiego futurologa i pisarza. Jej akcja rozgrywa się w przyszłości, w której ludzkość odkryła pierwszy przejaw inteligentnego życia pozaziemskiego, chociaż może w nie takiej formie, jaką sobie wyobrażała. Zamiast kosmitów z prawdziwego zdarzenia, odkryty zostaje „żyjący” ocean niegościnnej planety Solaris. Po latach nieowocnych badań i prób komunikacji z pływającą masą, na krążącą nieopodal stację badawczą, zostaje wysłany główny bohater książki, Kelvin. Po jego przybyciu na miejsce, mają miejsce dziwne zdarzenia, które wytrącają z równowagi nie tylko jego, ale też całą załogę naukowców…

Więcej na temat fabuły nie mogę niestety zdradzić, bo odebrałbym Wam frajdę z jej czytania. „Solaris” jest świetnie napisaną książką, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Nie znajdziecie tutaj może zawrotnie pędzącej akcji jak w filmach o „Obcym”, ale świat, który kreuje Lem jest bardzo interesujący. Prawdziwa siła tego utworu zawiera się jednak w jego przesłaniu. Za każdym razem, gdy czytam „Solaris” znajduje dla siebie nowe pytania do odpowiedzenia. „Czym jest człowiek?”, „Czy sytuacja w książce była torturą czy może szansą?”, „Co bym zrobił na miejscu bohaterów?” to tylko niektóre z nich. To genialna powieść science fiction, najlepsze (przynajmniej w mojej opinii) wprowadzenie w twórczość autora, a do tego często przydaje się w wielu pracach pisemnych z języka polskiego 🙂